sobota, 26 stycznia 2013

Rozdział 1

Drogi pamiętniku,
Piszę do ciebie ponieważ chcę ci powiedzieć parę rzeczy o moim życiu.Ono nie było takie spokojne lecz zwariowane. Niektóre razy było trudno ale nareszcie poznałam prawdziwych przyjaciół, i to, że sława to nie wszystko, lecz o tym każdy się przekona. Teraz zacznę od początku tej historii.

Pewnego dnia moja mama gwałtownie mnie obudziła. Okazało się, że spóźniłam się do szkoły, do szkoły do której miałam pierwszy raz iść. Moja matka pracowała jako dziennikarka więc musiała bardzo często się ze mną przeprowadzać. Mnie się wcale to nie podobało, nowa szkoła, nowi przyjaciele, to był jakiś koszmar świętować pierwszy dzień szkoły 5 razy w roku. Przesada, ale nie miałam wyboru.  Tym razem przeprowadziłam się do babci w małym miasteczku. Mieszkałyśmy tam kiedyś, po śmierci taty. Miałam 5 lat. Ledwo co go pamiętam :(   Wracając do tematu, mama obiecała mi że tym razem zostaniemy na długo.To mnie bardzo uspokoiło. Kiedy okazało się, że spóźniłam się do szkoły, wstałam, ubrałam się i wyszłam do szkoły bez śniadania ( cóż w końcu to najważniejszy posiłek dnia! ). Co najgorsze, nie wiedziałam gdzie dokładnie jest szkoła więc musiałam się pytać każdej osoby którą widziałam na ulicy. W końcu doprowadzili mnie do celu .
Szkoła była ogromna. Wyglądała jak te z amerykańskich filmów, ale wcale tam nie pasowałam. Wszystkie dziewczyny miały na sobie drogie sukienki, ładne biżuterie i na nogach 10cm-owe obcasy. Wyglądały jakby miały iść za godzinę na bal maturalny, ale tak nie było. Natomiast ja przyszłam do szkoły w starym T-shirt-cie, w porwanych spodnia i w starych tenisówkach do kostek. Było to dziwne uczucie gdy wszyscy się na mnie patrzyli z zadartym nosem (no bo tak to się chyba mówi).
Kiedy otworzyłam szkolne drzwi i wkroczyłam na ich terytorium, zadzwonił dzwonek.Z jednej strony się ucieszyłam bo przestali się na mnie patrzeć, lecz z drugie strony oznaczało to, że się spóźniłam na pierwszą lekcje.Zapowiadał się dziwny i długi dzień.
Na szkolnym korytarzu zatrzymała mnie jakaś starsza pani, która miała tylko jednego zęba. Nie mogłam przestać się na niego patrzeć i zastanawiałam się kto jej wybił pozostałe i czemu się do mnie tak uśmiechała. Czy ja ją znałam i po prostu nie mogłam sobie jej przypomnieć? Kiedy moje myśli były pełne takich pytań, pani się przedstawiła mówiąc, że się nazywa Kornelia Waleńska. Szczerze... pierwsze raz słyszę, a już się bałam, że to moja babcia, bo w końcu też jest stara. Wtedy pani Kornelia powiedziała, że jest dyrektorką. Kiedy to usłyszałam chciałam pęknąć ze śmiechu. Nie tylko dlatego, że myślałam, że to moja babcia, ale dlatego, że nigdy wcześniej nie spotkałam dyrektorki z jednym zębem. To było komiczne.
Następnie zapytała się mnie czy to ja jestem ta "nowa" ... cokolwiek to miało znaczyć.Odpowiedziałam jej, że tak oraz to, że nie wiem gdzie moja klasa. Dyrektorka położyła jej rękę na moje ramie, jak by miała mnie przytulić i lekko popchała mnie wzdłuż korytarza. W pewnej chwili, zatrzymała się  przy ogromnych i białych drzwiach, na których było napisane Klasa języka polskiego 1d, nie martwiło mnie to jacy będą uczniowie, nauczyciele lub czy będzie gramatyka, ale to że powinnam chodzić do 3 klasy. Nie byłam najlepszą uczennicą,lecz jak mogłam cofnąć się aż o dwie klasy. Gdy się nad tym zastanawiałam pani Kornelia zapytała się czy wszystko gra. 
 Ciąg dalszy nastąpi !